DOBRANI Z DRUTAMI cz.I

9 września 2020

Tydzień temu, pokazując moją technikę nabierania oczek napisałam, że można ją ćwiczyć nawet z wykorzystaniem pałeczek do sushi 🙂 Dziergania nimi całego swetra, czapki, szalika czy innej dzianiny już jednak nie polecam 🙂 Bo o ile ja sama pewnie dałabym radę i ze szprychami od roweru w dłoniach, o tyle osoby, które rozpoczynają swoją przygodę z drutami, w mojej opinii powinny się zaopatrzyć w taki sprzęt, który nie zniechęci ich do dalszych zmagań. A na początku trochę tych zmagań będzie … Ważne więc, żeby się z tymi drutami zaprzyjaźnić 🙂

Co łączy druty z nartami….?

Kiedy chcę zobrazować opinię, że jakość sprzętu ma przy dzierganiu ogromne znaczenie nie tylko dla profesjonalistów, ale przede wszystkim dla początkujących, opowiadam swoją historię nauki jazdy na nartach. Bo dawno, dawno temu, kiedy byłam małą dziewczynką, jeździło się na deskach długich niczym boazeria. Miały sięgać od podłogi, aż do końca wyciągniętej nad głowę, wyprostowanej ręki. Dawały france popalić 🙂 Namiętnie krzyżowały się w nich czubki, jakikolwiek skręt wymagał nie lada wysiłku, a jak już człowiek “zaliczył glebę”, to trzeba się było nieźle napocić, żeby jakoś wstać z powrotem na nogi. Pamiętam, że po kilku ciężkich próbach cisnęłam deskami w kąt przekonana, że narty to nigdy nie będzie moja miłość.

Minęły jednak lata i na stokach zagościły carvingi… Krótkie, wygodne – same skręcały. Dzięki nim, będąc już całkiem dojrzałą trzydziesto-paro latką, zaczęłam raz jeszcze i szybko awansowałam do grona królowych niebieskich tras, czasami nawet zapuszczających się w czerwono-czarne rewiry (chociaż tam mój styl jazdy określany jest zazwyczaj mianem “rozpaczliwy” :))

Dokładnie tak samo jest z drutami. Jeżeli na początek wybierzecie długie, proste, obijające się o wszystko dookoła, albo tępe, z “haczącą” włóczkę powierzchnią, albo z żyłką twardą i sztywną, która za Ludowe Chiny nie chce się wyprostować – to, bez odpowiedniego zacięcia w desperackiej determinacji, schowacie je na dnie najgłębszej szuflady, żeby Was przypadkiem ich widok nie irytował.

Szukaj “tych jedynych”

No dobrze, ale w takim razie jakie druty wybrać? Które będą najlepsze? Tego typu pytania zadajecie mi BARDZO często (i to bez względu na Wasz poziom zaawansowania w knitterskiej pasji), a ja zawsze odpowiadam to samo – musicie wybrać druty, w których zakochają się Wasze dłonie. I będą dla nich odpowiednie. Bo z drutami jest jeszcze trochę tak, jak z facetem… Muszą do Was pasować 🙂

Hmmm… Łatwo powiedzieć. Tylko skąd My, Początkujące Żuczki, możemy wiedzieć, co dla nas najlepsze???? No – kurczę blade – skąd??? Nie martwcie się! W takich właśnie chwilach na pomoc przychodzę Wam ja – Nieustraszony KnittCoach i KnittTrener 🙂 Ogłaszając prozaiczną prawdę mówiącą, że na początek będziecie się musieli po prostu oprzeć na opiniach innych. W tym na subiektywnej opinii mej. Żeby od czegoś tę swoją przygodę z drutami zacząć. A potem, w miarę upływu czasu, gdy Wasza pasja będzie się rozwijać, potestujecie różne opcje dostępne na rynku i sami ocenicie, z którymi wzięlibyście ślub (kontynuując nawiązanie do relacji damsko-męskiej :))

Tajemnica żyłki 🙂

Dziś nie będę szczegółowo omawiać wszystkich rodzajów drutów. Temat jest bowiem tak szeroki, że spokojnie można by z niego stworzyć mały poradnik. I taki poradnik oczywiście Wam zaproponuję, ale to w ramach kursu on-line, szykowanego od pewnego czasu, dla wszystkich głodnych szczegółowej, knitterskiej wiedzy.

Dziś za to, wcale nie szczegółowo, zaproponuję Wam moją, uniwersalną propozycję zestawu startowego, dopasowanego oczywiście do treści z zakładek: PROJEKTY i AKADEMIA strony, na której właśnie jesteście 🙂 I na początek polecę druty do żyłek (“do żyłek” to znaczy, że żyłki trzeba dokupić osobno”). W zależności od upodobań możecie wybrać drewniane, metalowe, albo wykonane z tworzywa sztucznego. Mnie w dłoniach najlepiej leżą drewniane, ale wiecie…. co ręka, to inne potrzeby 🙂

Dlaczego nie “z żyłką” tylko “do żyłek”? Bo mając osobno druty i osobno żyłki, można je sobie potem dowolnie wymieniać. Jeżeli zdecydujecie się na druty z firmy Knit Pro i LYKKE, to możecie mieć jedną żyłkę do obu par, bo te dwa brandy są kompatybilne i pasują do siebie wzajemnie:) W przypadku drutów ADDI żyłki są już dedykowane wyłącznie tej marce, podobnie jak w przypadku drutów Hiya Hiya. Tutaj jednak producent poszedł o krok dalej i stworzył aż trzy grubości gwintów, dla trzech różnych przedziałów grubości drutów – mega cieniutkich od 2 do 2,5; cienkich od 2,75 do 5,5 i grubych od 6 do 10. Co za tym idzie – trzeba bardzo uważać podczas zakupów, żeby się nie pomylić.

Techniki montażu wszystkich, wspomnianych wcześniej żyłek, znajdziecie w filmie, znajdującym się na końcu tego wpisu:) I jeszcze jedna uwaga – długość w centymetrach, podana na opakowaniu żyłki, to długość jaką osiągniemy dopiero po zmontowaniu jej z drutami.

PODSUMOWUJĄC:

Jeżeli potrzebujesz szybkiej instrukcji, jakie druty kupić na początek, żeby móc dziergać z LGMP, wejdź na stronę https://manufaktura-pasji.pl/pl/c/Druty%2C-szydelka-i-akcesoria/116 , Wrzuć do koszyka:

  • druty KNIT PRO lub LYKKE w rozmiarze 7 i/lub 8
  • żyłkę do drutów 80 cm i/lub 100 cm, 60 cm

I koniecznie obejrzyj video, dołączone poniżej <3

A jeżeli nie chce przegapić kolejnego odcinka ELEMENTARZA – wpisz się na listę subskrybentów! Znajdziesz ją na dole głównej strony bloga 🙂

Podziel się tym wpisem

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
Izabela Jagosz

Izabela Jagosz

Nazywam się Jagosz. Iza Jagosz. Jestem pisarką, trenerem, managerem sprzedaży, byłą dziennikarką, właścicielką marki La Gosh My Passion oraz knitdesignerką i twórczynią Akademii Dziergania

O autorce >>

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zostaw swój adres email i otrzymuj powiadomienia za każdym razem, gdy opublikuję coś nowego na Blogu. Obiecuję nie zasypywać Cię wiadomościami : )

Dbamy o bezpieczeństwo twoich danych i nie udostępniamy ich nikomu. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Przewiń do góry

Zaloguj się